Czy początkowo było coś, co blokowało Cię przed działaniem?











Nigdy nie byłam zbyt stała w moich zainteresowaniach - często znajdowałam sobie jakieś hobby, które przez chwilę mnie ekscytowało i zajmowało w każdej wolnej chwili, a po jakimś czasie odpuszczałam i nie ruszałam go przez kolejne kilka miesięcy. Podobnie miałam na początku z matematyką i informatyką konkursową - zwyczajnie nudziłam się nimi po dłuższym okresie regularnego zajmowania się nimi.
Nie, skupiłem się na osiągnięciu konkretnego celu i osiągnąłem go po prostu dyscypliną niezależną od chęci czy zwątpienia w możliwość osiągnięcia tego, co chcę.
Z początku ciężko było mi znajdować odpowiednią ilość materiałów do nauki własnej, brakowało mi też kół olimpijskich, na których ktoś mógłby wytłumaczyć mi zagadnienie lepiej, niż sam mógłbym je zrozumieć. Z oboma tymi problemami pomogło mi między innymi Matematyczne Internetowe Koło Olimpijskie.
Szczerze? Nic mnie nie blokowało. Po prostu nie wiedziałem, że jest co robić.
W zwyczajnym liceum wiedza o olimpiadach, programach czy konkursach jest bardzo ograniczona. Nie dlatego, że ktoś ją ukrywa - po prostu nikt wokół tego nie robi, więc temat nie istnieje. Zmieniło się to, kiedy trafiłem do szkoły z tradycją olimpijską. I tu ciekawostka: takie szkoły często wcale nie mają lepszych nauczycieli ani wyższego poziomu nauczania. Mają za to przeciętnie bardziej ambitnego ucznia obok ciebie w ławce. To wystarcza.
Nie każdy może zmienić szkołę i nie o to chodzi. Chodzi o to, że twoim ograniczeniem prawdopodobnie nie są zdolności, tylko informacja - nie wiesz, co w ogóle istnieje i jak to ugryźć. A to akurat da się nadrobić bez przeprowadzki: wystarczy znaleźć kogoś, kto już to zrobił, i zapytać. Ludzie odpisują częściej, niż myślisz.
Nie, już od początku stawiałem sobie ambitne cele, ale jednocześnie miałem niskie oczekiwania, co pozwoliło mi nie zrażać się po pierwszych porażkach.
Chęć zrobienia wszystkiego perfekcyjnie. Mimo to w końcu zacząłem - i było warto.
Na pewno uzależnienie od komputera.
Ciężko było w ogóle sobie wyobrazić, żeby się uczyć czegokolwiek, bo wtedy miałem taki obraz nauki jako czegoś po prostu nudnego. Poza tym social media - jakiś TikTok, Instagram itp. - też utrudniały skupienie się w pełni na olimpiadach. Dlatego też budowałem takie „rusztowania”, żeby stworzyć środowisko i bodźce, by jak najbardziej tę naukę ułatwić i sprawić, że będzie ciekawsza.
Zawsze blokowało mnie „co sobie pomyślą inni”. Zresztą dalej blokuje.
Przed wysłaniem zapytania do innych autorów, czy byliby chętni napisać artykuły na firstmiles, też się bałem. A co dopiero będzie jak będę publikował całą stronkę haha. Jak zaczynałem chodzić na siłownię czy biegać, też sobie myślałem, co pomyślą inni. W wielu wypadkach było to nieuzasadnione, bo nie robiłem nic obiektywnie złego.
Ostatecznie w przełamywaniu się pomaga mi myśl, że inni myślą o nas znacznie mniej, niż nam się wydaje, i i tak zapomną to za jakiś czas. Poza tym trzeba czasem wychodzić ze swojej strefy komfortu.
Drugą taką rzeczą jest chęć zrozumienia wszystkiego od razu.
Przytłacza mnie to i denerwuje, gdy wchodząc w nowy obszar nic nie rozumiem, ale to właśnie jest kluczowy moment, który trzeba przetrwać. Zanim się obejrzę, wszystko staje się jaśniejsze.
Na początku największą blokadą był dla mnie strach przed porażką połączony z silnym perfekcjonizmem.
Narzucałem sobie ogromną presję, by zrozumieć wszystko idealnie już od pierwszego kontaktu z materiałem. Nie dawałem sobie przestrzeni na błędy czy naturalny proces nauki, a sytuacje, w których coś nie wychodziło od razu, budziły we mnie ogromną frustrację.
W praktyce objawiało się to przeciążeniem psychicznym, spłyconą motywacją i długotrwałym brakiem energii. Przez długi czas chodziłem po prostu przygnębiony i zmęczony.
Mieszkam na małej wsi i kiedy byłam w szkole podstawowej, w moim otoczeniu absolutnie nikt nie robił olimpiad. To była pewna trudność, ale w czasie pandemii pojawiło się wiele materiałów online i z tego korzystałam, przygotowując się do OIJ i OMJ.
Własna blokada mentalna. Lenistwo i myśl, że wielkie rzeczy są dla wielkich ludzi. Tylko dlaczego to ja albo ty nie mamy być tymi wielkimi ludźmi?
Ludzie nie rodzą się wielcy, to ich czyny sprawiają, że się tak o nich mówi.
Pomóż nam tworzyć lepsze treści
Podziel się anonimową opinią - co dodać, co zmienić, a co usunąć.