Czy zrobiłbyś/zrobiłabyś coś inaczej, gdybyś zaczynał/zaczynała od zera?











Nie, ponieważ jestem zadowolony z momentu w życiu, w którym jestem, i bałbym się efektu motyla. Mimo tego uważam, że moje rady mogą być cenne dla osób, które dopiero wybierają swoją ścieżkę, gdyż mogą dzięki temu uniknąć części moich błędów.
Jeździłabym od początku na więcej wyjazdów, starałabym się poznać więcej ludzi ze społeczności olimpijskiej. Mam wrażenie, że każdy kolejny obóz, na który wyjeżdżam, daje mi bardzo dużo wartościowych znajomości i motywacji, i trochę żałuję, że wcześniej nie wiedziałam o takich wydarzeniach i nie angażowałam się w nie.
Są dwie rzeczy, które zrobiłbym inaczej, gdybym miał zaczynać teraz od zera.
Po pierwsze, skupiłbym się na tym, aby moje przygotowanie było jak najbardziej optymalne, faktycznie, do konkursów - skupiałbym się na moich najsłabszych działach oraz pytał ludzi, którzy już coś osiągnęli, jak do tego doszli, a zwłaszcza od czego zaczynali, bo to właśnie początek jest zawsze najtrudniejszą częścią.
Poza tym dałbym znacznie większą wagę temu, jak wielu i jak ciekawych ludzi możemy poznać, biorąc udział w tych konkursach, jako że to jest coś, o czym niekoniecznie się myśli - bo z jednej strony jest to rywalizacja, lecz z drugiej strony trzeba pamiętać, że jest to rywalizacja skupiona wokół wspólnego zainteresowania, więc można przez to spotkać ludzi, którzy lubią podobne tematy.
Celowałbym wyżej. Znacznie wyżej, niż wtedy wydawało mi się to możliwe. I kupiłbym Bitcoina ;)
W pierwszej klasie oglądałem wywiad z kimś, kto pojechał na olimpiadę międzynarodową. Pamiętam dokładnie tę myśl: fajne, ale to nie dla mnie, to musi być zupełnie inna liga. Trzy lata później sam pojechałem na trzy międzynarodowe olimpiady w przeciągu miesiąca - i nie stałem się po drodze inną osobą. Dalej odpisuję (prawie) każdemu, dalej mam gorsze dni, a cała ta historia to raczej niewielki wycinek mojego życia niż jego centrum.
Sufit, który sobie wyobrażałem, nie istniał. Postawiłem go sam i przez rok czy dwa realnie ograniczał, o czym w ogóle myślałem. Gdybym zaczynał od nowa, pierwszą rzeczą, którą bym zmienił, nie byłaby metoda nauki ani organizacja - tylko poprzeczka. Poza tym: odzywałbym się do ludzi dużo wcześniej. Sporo czasu zmarnowałem na rzeczy, które ktoś już zrobił przede mną.
Chyba nie, ale duża w tym rola szczęścia oraz pewnej radości z postępów, jakie widzę u siebie z roku na rok.
Myślę, że każdy krok był ważny i gdybym zrobił coś inaczej, nie miałbym doświadczenia.
Tak jak już mówiłem - może faktycznie wykorzystałbym tę wiedzę praktycznie wcześniej, zamiast zaczynać to robić dopiero teraz, jak idę na studia.
Kolejną rzeczą, bardziej specyficzną w moim przypadku, jest rozwijanie kompetencji matematycznych o wiele wcześniej.
I też pewnie języków - na przykład drugiego języka obcego, jakiegoś niemieckiego czy hiszpańskiego. Widzę teraz, że właśnie takich kompetencji mi trochę brakuje i będę musiał w tym kontekście nadganiać. Więcej matematyki ułatwiłoby mi uzyskiwanie lepszych wyników przy mniejszym wysiłku i krótszym czasie przygotowań.
Nie zrobiłbym niczego inaczej, bo uważam, że wszystko, co mnie spotkało, dokładnie miało mnie spotkać i czegoś mnie nauczyć.
W pierwszej kolejności zadbałbym o przemyślaną strukturę dnia i sensowne rozłożenie sił.
Gdybym miał zaczynać całą drogę od zera, unikałbym sytuacji, w których po marnowaniu czasu rano wieczorem zalewała mnie fala zaległości. Zbudowanie mądrego planu pozwoliłoby mi wyrabiać dzienną normę ze spokojnym sumieniem, bez poczucia winy i nawarstwiającego się stresu.
Zdecydowanie odciąłbym się również od ciągłego porównywania się z innymi.
Straciłem mnóstwo czasu i energii na bezużyteczne analizowanie dawnych tabel z wynikami, co zamiast motywować, jedynie mnie demotywowało i budowało niepotrzebną presję.
Od pierwszego dnia całkowicie zaufałbym swojemu własnemu procesowi, wiedząc, że systematyczna praca na własnych warunkach i w swoim tempie przynosi najlepsze rezultaty.
Myślę, że przykładałabym większą wagę do „jakości” niż do ilości w rozwiązywaniu zadań.
Okazuje się, że nie pamiętam sporej ilości zadań, które kiedyś robiłam, i niekoniecznie potrafiłabym je zrobić ponownie, a jednak wyciąganie wniosków i pamiętanie pewnych wzorców w zadaniach jest kluczowe w przygotowaniu do olimpiad.
Nie, bo nie byłbym wtedy tą samą osobą, jaką jestem teraz.
Każdy błąd jest potrzebny, bo uczy nas czegoś nowego.
Pomóż nam tworzyć lepsze treści
Podziel się anonimową opinią - co dodać, co zmienić, a co usunąć.