Po co robić coś więcej?











Bo wtedy jest ciekawiej.
Robienie wymaganego do przeżycia minimum jest bardzo nudne. Lubię znajdować sobie losowe zainteresowania, robić coś ciekawego, czego nikt ode mnie nie wymaga. Poza tym rozwiązywanie zadań z olimpiad, w których biorę udział (informatyczna i matematyczna), uczy myślenia, które przyda mi się w życiu, niezależnie co postanowię robić.
Tak szczerze, to każdy będzie miał swój własny powód, czemu robić coś więcej. Ja uważam jednak, że jedynym powodem powinna być chęć widzenia własnego rozwoju w dziedzinie, która nas szczerze interesuje. To, czy pojawią się sukcesy w różnych konkursach, czy też i nie, nie powinno mieć tutaj tak dużego znaczenia, ponieważ już robienie czegoś więcej w interesującej nas dziedzinie znacznie nas wyróżnia od większości ludzi nas otaczających.
To właśnie to, że jesteśmy „wyjątkowi" i cieszymy się z tego, co robimy, powinno być naszą siłą napędzającą nas do robienia jeszcze więcej.
Dla początkującego doskonałą motywacją będzie zapewne inwestycja w przyszłość, również w materialnej postaci indeksu na studia. Jednak po poświęceniu większej ilości czasu na przygotowanie do konkursów, wielu znanym mi olimpijczykom zmienił się sposób myślenia - pracują albo dla znajomych, albo dla poznawania nauki samej w sobie.
Bo prawie nikt nie robi.
To brzmi jak zarzut wobec innych, ale to raczej dobra wiadomość dla ciebie - poprzeczka leży znacznie niżej, niż się wydaje z zewnątrz.
Poza tym rachunek jest nieuczciwie korzystny. Jak spróbujesz i nie wyjdzie, tracisz weekend albo dostajesz brak odpowiedzi na maila. Jak wyjdzie, zmienia ci to kilka następnych lat. Rzadko w życiu trafia się zakład, w którym można stracić tak mało.
I jeszcze jedno, mniej oczywiste: rzeczy się o siebie zaczepiają. Jeden projekt otwiera drugi, jedna znajomość prowadzi do trzech kolejnych, a wiedza z jednego konkursu wraca w pięciu następnych.
Myślę, że zasadniejszym pytaniem jest pytanie odwrotne: dlaczego nie robić czegoś więcej?
Jeśli chodzi o olimpiady w liceum, to uważam, że należy zacząć jak najwcześniej. Nie można nic stracić, a wiele jest do zyskania. Sam uczestniczę w Olimpiadzie Geograficznej od 1 klasy liceum, co pozwoliło mi zdobyć cenne doświadczenie. Nawet jeśli nie uda się zdobyć upragnionego tytułu czy celu, to zdobytą wiedzę można wykorzystać np. na maturze, ale i później.
Poza tym działając, nadajemy sens naszemu życiu.
Jeśli ktoś nie czuje takiej wewnętrznej potrzeby, to po nic. Dokładnie po nic.
Robienie czegoś więcej z definicji jest nadmierne. Ale osobiście mogę powiedzieć, że mnie robienie czegoś więcej po prostu sprawia przyjemność. Jeśli ktoś ma potrzebę robienia czegoś więcej, to nie trzeba go przekonywać, że warto to robić.
Ciężko powiedzieć, ale chyba głównie dlatego, że mamy jedno życie i zawsze jest fun, gdy coś osiągniesz, wygrasz, zbudujesz.
To daje taką prawdziwą satysfakcję.
Mi przez ostatnie kilka lat dawało ją branie udziału w olimpiadach.
Po to, żeby mieć większe poczucie sensu.
Przeczytałem gdzieś, że poczucie sensu = działania aktywne / działania pasywne. Aktywne to te, które podejmujemy z własnej inicjatywy, a pasywne to te, które musimy wykonywać nie z własnej woli. Dlatego warto robić coś więcej po prostu dla siebie, żeby, gdy się budzimy rano, mieć po co wstać z łóżka i mieć chęć, żeby porobić coś innego niż scrollowanie sociali.
Idealnie, jeśli jest to coś na dłuższy okres czasu, bo nie będzie pustki w głowie: „co ja mam teraz robić?”. Jeszcze lepiej, jeśli wspiera to budowanie kariery, zdrowia, relacji czy innych wartości, na których nam zależy.
Od zawsze chciałem robić coś więcej i wynikało to głównie z faktu, że chciałbym w młodości zapewnić sobie i moim rodzicom spokojne, stabilne, pełne wrażeń życie.
Zrozumiałem, że mogę to osiągnąć tylko dzięki wyróżnieniu się z tłumu.
Poznałem korzyści i szanse, jakie daje olimpiada. Podjąłem rękawicę, a teraz, dzięki temu, mam możliwość aplikacji na studia zagraniczne, co tylko przybliża mnie do mojego głównego celu.
Start w olimpiadzie okazał się jednak czymś znacznie większym niż tylko środkiem do realizacji planów, ponieważ całkowicie otworzył mi głowę i zmienił sposób myślenia.
Zacząłem intensywniej otaczać się polskim rynkiem i głębiej rozumieć procesy gospodarcze, co z czasem dało mi odwagę do wychodzenia daleko poza strefę komfortu i odblokowało drogę do wyjazdów międzynarodowych. Gdyby nie decyzja o wykonaniu tego dodatkowego wysiłku, najprawdopodobniej nigdy nie poleciałbym do Chin.
To pokazuje, że warto robić coś więcej, bo ambitne działania drastycznie poszerzają horyzonty i dają dostęp do doświadczeń oraz możliwości, które w przeciwnym razie pozostałyby całkowicie poza moim zasięgiem.
- Olimpiady dają sporo korzyści, jak jest się finalistą lub laureatem.
- Biorąc udział w konkursach i przygotowując się do nich, można poznać dużo świetnych ludzi.
- I nie można zapomnieć o tym, że to wszystko to przecież trening umysłu, co daje świetną bazę na przyszłość - żeby móc rozwiązywać ciężkie problemy z różnych dziedzin, nieraz w nieszablonowy sposób.
Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Dla mnie to jest chęć bycia najlepszą wersją siebie.
Ludzie odwołują się do starożytnych filozofów, ale nie musimy się cofać tak daleko. W 2002 roku Eminem powiedział:
"Look, if you had one shot or one opportunity
To seize everything you ever wanted in one moment
Would you capture it or just let it slip?"
Jesteśmy tu w końcu tylko raz, więc lepiej dobrze wykorzystajmy ten czas.
Pomóż nam tworzyć lepsze treści
Podziel się anonimową opinią - co dodać, co zmienić, a co usunąć.