Szukaj
W drodze

Jak Twój sposób działania/nauki wyglądał na początku i jak się zmienił?

11 odpowiedzi

Traktowałam to raczej jako fajne hobby, o którym przypominałam sobie na tydzień przed kolejnymi etapami olimpiad.

Swoją przygodę z olimpiadami rozpoczęłam w ósmej klasie - brałam wówczas udział w OIJ i OMJ. Na początku przygotowywałam się do nich raczej chaotycznie. Nie wiedziałam, skąd czerpać wiedzę, więc korzystałam ze wszystkiego, co akurat wpadło mi w oko. Nie uczyłam się też zbyt regularnie.

Z biegiem czasu coraz bardziej kształtowałam swój sposób nauki. Było to możliwe zarówno dzięki zdobywanemu doświadczeniu - stopniowo odrzucałam metody, które mnie demotywowały lub przy których nie uczyłam się niczego nowego - jak i dzięki rozmowom z innymi olimpijczykami na temat ich własnych sposobów przygotowań. Od znajomych dowiadywałam się również o nowych, przydatnych stronach, obozach naukowych oraz innych podobnych możliwościach.

Szczególnie lubię korzystać z wszelkiego rodzaju obozów naukowych, ponieważ w otoczeniu osób o podobnych zainteresowaniach dużo łatwiej jest mi zmotywować się do pracy. Na takich wyjazdach wszyscy wzajemnie sobie pomagają, co jeszcze bardziej sprzyja rozwojowi.

Zobacz więcej od tego autora

Na początku nie wiedziałem, z czego się uczyć, co przerabiać, ani jak dobrze przygotować się do konkursów. W związku z tym początkowo zacząłem się uczyć ze słabych źródeł, które nie do końca były związane z olimpiadą. Przerabiałem wiele niepotrzebnych rzeczy - chociażby zbyt dużo niepotrzebnej teorii.

Z czasem zmieniło się to o tyle, że zacząłem już rozpoznawać, które książki i strony będą faktycznie przydatne w moim rozwoju. Metodą prób i błędów odkryłem po prostu, jakie metody nauki mi odpowiadają i skąd brać odpowiednie materiały.

Niezależnie od wszystkiego starałem się utrzymać jakąś dyscyplinę w tym, ile się uczę do olimpiad - i to, co głównie się nie zmieniało od samego początku, to było to, abym niezależnie od mojego nastroju, chęci czy czegokolwiek, siedział i się pouczył przez przynajmniej godzinę czy dwie w ciągu dnia.

Zobacz więcej od tego autora

W pierwszej klasie, przed pierwszym startem w Olimpiadzie Przedsiębiorczości, usiadłem i przerobiłem materiał w kilkadziesiąt godzin. Porządnie, raz. I szczerze mówiąc, dalej na tym jadę. Brzmi leniwie, ale to była jedna z najlepszych inwestycji w moim życiu.

Lenistwo, jeśli dobrze zarządzane, bywa całkiem produktywne.

Dziś uczę się mniej definicji, a więcej rzeczy, z których nikt nie robi kartkówki: jak się dogadać, jak ogarnąć projekt organizacyjnie, kiedy odpuścić.

Największa zmiana jest jednak gdzie indziej. Na początku nie znałem nikogo, kto przeszedł podobną drogę przede mną, więc każdy błąd popełniałem osobiście i płaciłem pełną cenę. Teraz prawie zawsze mam do kogo napisać. Jedna rozmowa potrafi oszczędzić kilka godzin.

Gdybym miał cofnąć czas i zmienić jedną rzecz - odzywałbym się do ludzi dużo wcześniej.

Zobacz więcej od tego autora

Mój sposób nauki - robienie zadań olimpijskich (czy to z arkuszy z zeszłych lat, czy też z olimpiad innych krajów) - nie zmienił się znacząco od kilku lat. Zrezygnowałem natomiast z uczenia się po kilkanaście godzin dziennie, stawiając na balans między innymi pasjami a przygotowaniem do olimpiady. Uważam to za kluczowe w długoterminowej strategii nauki, gdyż pomaga uniknąć wypalenia i utraty zainteresowania.

Zobacz więcej od tego autora

Mój sposób nie jest do końca optymalny, ale jest wystarczający, więc nie zmienił się przez lata. Zasadniczo opiera się on na czytaniu książek i podręczników, aby zaznajomić się z podstawami, a następnie na głębszym badaniu interesujących mnie tematów.

Czytając, staram się połączyć nowe informacje ze starymi, aby je lepiej zrozumieć i zapamiętać.

Najważniejsza jest jednak pewna konsekwencja w działaniu, co nie oznacza, że należy koniecznie czytać dziennie daną ilość godzin, a bardziej próbować wyciągnąć jakąś wiedzę z każdego dnia, z różnych źródeł.

Zobacz więcej od tego autora

Na początku dużo uczyłem się na pamięć - miałem setki fiszek w Anki i wydawało mi się, że to znaczy, że się uczę (no bo przecież jest active recall i spaced repetition).

Potem jednak podjąłem inną strategię: stałem się prawie że dzieckiem, które ciągle pyta: „Ale dlaczego?”.

Dzięki temu już wielokrotnie odkryłem, że koncepcje z pozoru niepowiązane mają ze sobą wiele wspólnego. Pozwala to stworzyć spójny obraz i jest ważne zwłaszcza w naukach takich jak ekonomia, gdzie - trochę inaczej niż w fizyce - rozwiązanie to nie tylko robienie zadań (chociaż jest strasznie przydatne). :)

Zobacz więcej od tego autora

Na początku stawiałem wyłącznie na robienie testów z poprzednich lat i kucie pytań na pamięć.

Później zacząłem iść bardziej w kierunku faktycznego zrozumienia tematu, który jest mi potrzebny do olimpiady lub którym się zainteresowałem. Zacząłem czytać więcej książek, rozmawiać z ludźmi i AI oraz próbować w pełni zrozumieć temat. Dodatkowo pomogły mi fiszki i metoda Feynmana.

Zobacz więcej od tego autora

Ogólnie bardziej ustrukturyzowałem swój sposób działania i nauki. Na początku próbowałem wielu rzeczy w kierunku moich zainteresowań - oglądałem filmy na YT, słuchałem podcastów, czytałem książki. Potem, żeby więcej z nich wynosić, zacząłem robić z nich notatki. Długi czas też robiłem tabelki w Excelu na każdy miesiąc z celami do zrobienia. Miałem też epizody zapisywania sobie codziennie na karteczce listy tasków do zrobienia. Teraz większość opieram na notatkach i projektach w Notion, a część w Google Calendar.

Zawsze jednak najpierw w głowie miałem cel na dłuższy horyzont czasowy - miałem ten kierunek, w którym chcę podążać, i to nakierowywało moje codzienne wybory.

Naukę do olimpiady zaczynałem od biernego czytania notatek i prezentacji, później zacząłem wypisywać z nich najważniejsze hasła i robić z nich własne notatki, z których się uczyłem. Potem zacząłem układać sobie do nich quizy ABCD, bo odpowiadać na pytania otwarte mi się nie chciało XD.

Podczas nauki do olimpiady odkryłem schemat dnia, w którym mi się dobrze działa aż do teraz - najwięcej energii i czystą głowę mam rano, więc wtedy staram się robić najważniejsze rzeczy w skupieniu (nauka czy inne zadania do zrobienia).

Jeśli po prostu zacznie się działać, to to wszystko samo przyjdzie. Gdy codziennie podejmujesz działania w konkretnym kierunku, będziesz podświadomie wyłapywać różne rzeczy, inspirować się i udoskonalać swój „proces”.

Zobacz więcej od tego autora

Na początku byłem skrajnie niezorganizowany, nie potrafiłem zarządzać podziałem pracy, chwytałem się wszystkiego, co przyszło mi do głowy. Wierzyłem, że takie działanie przyniesie mi jakieś korzyści, jednak było to rozwiązanie nieefektywne.

Cała moja praca polegała na wkuwaniu suchych regułek i przepisywaniu podręcznika do zeszytu, co mój mózg uznawał za pracę.

Brakowało mi obecności kogoś, kto pokieruje moją pracą. Obecnie wypracowałem model, który idealnie odpowiada moim potrzebom. Stosuję harmonogramy, by skutecznie kontrolować zadania. Skupiam się na zrozumieniu skomplikowanych modeli, tak by pod presją być w stanie je zastosować. Przeszedłem z teoretycznej nauki na praktyczną analizę.

Zobacz więcej od tego autora

Na początku robiłam po prostu sporo zadań, uzupełniając umiejętności praktyczne wiedzą teoretyczną. Właściwie niewiele się zmieniło przez ostatnie lata, poza poziomem zadań, które robię. Jednak to, co najwięcej daje, to po prostu ich rozwiązywanie - oczywiście znajdując odpowiedni balans pomiędzy ilością a jakością.

Nie warto od razu patrzeć na rozwiązanie, tylko lepiej się trochę wysilić i pomyśleć, nawet przez kilka godzin, bo wtedy można się najwięcej nauczyć.

Zobacz więcej od tego autora

Nie powiedziałbym, że mój sposób jakoś mocno zmienił się na przestrzeni lat. Moją podstawową metodą od zawsze jest po prostu polubienie tego, co robię. Najłatwiej uczy nam się rzeczy, które nas naprawdę interesują.

Do tego staram się nie rezygnować z innych pasji. Gdybym ciągle skupiał się wyłącznie na jednej dziedzinie, po prostu bym oszalał. Podpaliłbym te książki i nigdy więcej do nich nie zajrzał.

Kluczem jest dla mnie zachowanie balansu.

Zobacz więcej od tego autora

Pomóż nam tworzyć lepsze treści

Podziel się anonimową opinią - co dodać, co zmienić, a co usunąć.