Jakie swoje doświadczenia uznajesz za najbardziej wartościowe?











Wszystkie obozy i warsztaty naukowe, na których mogłam spotkać wspaniałych ludzi z całej Polski.
Przygoda z olimpiadami, ponieważ dzięki niej poznałem wielu wspaniałych ludzi, którzy obecnie zajmują ważne miejsca w moim życiu. Przygotowywanie się do konkursów nauczyło mnie też pracowitości, ambicji i zawziętości w dążeniu do celu, które to cechy uważam za kluczowe w dzisiejszym świecie.
Najważniejszą częścią do sukcesu jednak zawsze są porażki. To one nam pokazują, co musimy jeszcze poprawić, a każda taka poprawka przybliża nas do sukcesu.
Nie te, które ładnie wyglądają na CV.
Najwięcej dała mi praca nad realnymi projektami - takimi, gdzie nie ma klucza odpowiedzi i nikt ci nie powie, czy zrobiłeś dobrze. Konkurs sprawdza, czy umiesz to, co ktoś już zdefiniował. Projekt sprawdza, czy w ogóle wiesz, co należy zrobić. Przy okazji nauczyłem się tam rzeczy, które nie mają swojej olimpiady: jak napisać do obcej osoby, żeby chciało jej się odpisać, jak rozmawiać z instytucją, jak nie brać odmowy do siebie.
Drugie: ludzie. Otoczenie z podobnym nastawieniem zmieniło u mnie więcej niż jakakolwiek metoda pracy. Jedna rozmowa z kimś, kto już coś zrobił, potrafi oszczędzić miesiąc błądzenia - a przy okazji przesuwa ci punkt odniesienia, bo nagle rzeczy, które wydawały się nierealne, robi ktoś, kogo znasz osobiście.
I trzecie, którego nauczyłem się przez kontrast. Dorastałem w otoczeniu, w którym prawie nikt nie miał żadnego planu - ani na miesiąc, ani na dziesięć lat. Nie z lenistwa i nie z braku zdolności. Po prostu nikt nigdy nie zasugerował, że plan to opcja, więc domyślnie szło się najniższą linią oporu i czekało, aż życie samo coś przyniesie. Zwykle przynosi dokładnie średnią.
Bez dodatkowego wkładu ponad przeciętną nie ma dodatkowego efektu ponad przeciętną.
Zobaczenie tego z bliska było dla mnie bardziej pouczające niż jakikolwiek sukces - bo pokazało, że różnica na starcie rzadko leży w talencie. Leży w tym, czy ktoś w ogóle powiedział ci, że możesz sobie coś zaplanować.
Uczestnictwo w finale Olimpiady Geograficznej w drugiej klasie liceum pozwoliło mi zapoznać się ze specyficzną atmosferą finału, zdobyć doświadczenie, ale też ponownie nabrać wiary w siebie.
Początkowo miałem się nie dostać na finał, zabrakło mi 0,5 punktu. Okazało się jednak, że na podstawie zmiany w kluczu odpowiedzi przyznano mi dodatkowy punkt. Tak oto dostałem się na swój pierwszy finał olimpiady.
Daleko mi było do faworyta, a oczekiwania były małe. Zaskoczyłem jednak wszystkich, a przede wszystkim siebie, i zająłem 10 miejsce w całej olimpiadzie, otrzymując tytuł laureata, a także dostając się na Europejską Olimpiadę Geograficzną.
Wiele mnie to nauczyło, otworzyło wiele drzwi, pozwoliło uzyskać stypendia, ale również nadało mi większej pewności siebie i większej świadomości roli szczęścia w sukcesach, co umożliwiło mi jednocześnie pozostanie skromnym w oczekiwaniach.
Cała moja przygoda z olimpiadą.
Nauczyła mnie, że istnieje w internecie nieskończona wręcz ilość zasobów na dowolny temat, że nauka wszystkiego jest ciekawa, i pokazała mi nowe perspektywy na świat oraz dalszą karierę.
Teraz wydaje mi się, że była to Międzynarodowa Olimpiada Ekonomiczna, bo naprawdę otworzyła mi trochę oczy na to, jak sytuacja wygląda w innych krajach, i pozwoliła mi poznać osoby z różnych krajów, których w innym przypadku ciężko byłoby poznać.
Sądzę też, że jest to kulminacja mojej przygody z olimpiadami w szkole średniej.
Na pewno był to cel - można nawet powiedzieć, że marzenie - który zawsze gdzieś miałem z tyłu głowy. I naprawdę cieszę się, że udało się to w końcu zrealizować.
Jak na razie całą przygodę z olimpiadami.
To chyba jak na razie największe „przedsięwzięcie”, jakie miałem w życiu. Podejmowałem je głównie ze względu na indeksy na studia, a korzyści, jakie przyniosło, okazały się wielokrotnie większe. To wszystko stało się magnesem okazji, cennych znajomości i okazji do poznania siebie.
Dlatego uważam, że warto angażować się w coś dużego, bo bardzo często nie doszacowujemy korzyści z niego - trudno oszacować wartość czegoś, co nie ma metki, a to te rzeczy najczęściej są najcenniejsze.
Za najbardziej wartościowe uważam doświadczenia, które całkowicie odmieniły moją pewność siebie i pomogły mi odkryć własny potencjał. Przełomowy był sam start w olimpiadach, ponieważ pozwolił mi odnaleźć dziedzinę, która stała się moją prawdziwą życiową pasją, czego wcześniej w nauce bardzo mi brakowało.
Niezwykle cennym momentem były pytania sytuacyjne podczas etapu okręgowego Olimpiady Przedsiębiorczości.
Wykazanie się opanowaniem, sprawne wyciągnięcie zespołu z trudnej sytuacji i szybkie reagowanie na wymagające pytania pokazały mi, że potrafię zachować chłodną głowę i sprawnie działać w kryzysowych momentach.
Przed rozpoczęciem tej drogi byłem osobą bardzo nieśmiałą, ale konieczność publicznych wystąpień całkowicie przełamała we mnie tę barierę i nauczyła pewnego wyrażania własnego zdania.
Ogromnym punktem zwrotnym była także część ustna etapu centralnego Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej. Równie istotną wartością z całej tej drogi okazało się środowisko.
Dzięki udziałowi w olimpiadach zyskałem możliwość poznania wyjątkowych, ambitnych i niezwykle wartościowych ludzi, co pozwoliło mi otoczyć się osobami, od których mogę się stale uczyć i z którymi dzielę wspólne pasje.
Myślę, że właśnie porażki. Strategie, które nie działały. Pomysły, które okazywały się błędne.
To właśnie z tego najwięcej się nauczyłam. Mimo że czasem było to przytłaczające i może nawet demotywujące, to jednak dzięki tym doświadczeniom jestem tu, gdzie jestem.
Spotkania z pracowitymi, ambitnymi ludźmi z zajawką. Życzę każdemu, by takich spotkał, bo to naprawdę coś niesamowitego.
Pomóż nam tworzyć lepsze treści
Podziel się anonimową opinią - co dodać, co zmienić, a co usunąć.