Jakie książki miały dla Ciebie największe znaczenie i dlaczego?











„Zwiadowcy", dzięki tej serii postanowiłam chodzić na wspinaczkę, która jest cudownym sposobem na odstresowanie się po intensywnej sesji nauki 😇
Przerobiłem z kilkadziesiąt książek, jak nie więcej, więc dosyć ciężko jest mi wskazać te, które były faktycznie najważniejsze. Korzystałem głównie z angielskich książek, a w tym chociażby:
- „Modern Olympiad Number Theory"
- „Euclidean Geometry in Mathematical Olympiads"
- „Olympiad Combinatorics"
Pierwsze dwie z tych książek są bardzo dobre, żeby sobie od nich zacząć olimpijską podróż. Jednakże, mimo że przerobiłem dużo książek, to nie uważam, żeby były to najważniejsze rzeczy w samym przygotowaniu do olimpiady. Znacznie przydatniejsza była chociażby strona Art of Problem Solving, na której znajdują się zadania z olimpiad z całego świata, a poza tym można tam też znaleźć różne rozpiski odnośnie przydatnych książek, artykułów czy też zbiorów zadań. Poza tym rozwinęło się Matematyczne Internetowe Koło Olimpijskie (MIKO) na tyle, że można tam często znaleźć ciekawe zadania, poczytać o ciekawej teorii czy też spytać ludzi o pomoc nad zadaniem.
Przez długi czas moją najsłabszą dziedziną matematyki była geometria, z czym bardzo pomogła mi książka „Euclidean Geometry in Mathematical Olympiads" autorstwa Evana Chena. Z pozycji niematematycznych polecam „Sapiens. Od zwierząt do bogów", której autorem jest Yuval Noah Harari.
Trzy: „Sapiens", „Człowiek w poszukiwaniu sensu" i „Sztuka zwycięstwa".
„Sapiens" - bo zmienia sposób patrzenia. Połowa rzeczy, które wydają się oczywiste, okazuje się względną umową, którą ktoś kiedyś zawarł. „Człowiek w poszukiwaniu sensu" - bo pokazuje, ile zależy od tego, jakie masz podejście, nawet nie kontrolujesz warunków. „Sztuka zwycięstwa" to z kolei najbardziej autentyczna historia budowania firmy, jaką znam: z bliska wszystko wygląda na chaos, także u tych, którym się udało. Na liście do przeczytania mam „The Almanack of Naval Ravikant", ale uczciwie - jeszcze go nie otworzyłem.
Samo czytanie to dość nieefektywny sposób nauki. Zwłaszcza jeśli cię to nie bawi. Jeśli chodzi ci o treść, a nie o przyjemność - streszczenie albo dobre omówienie załatwi 90% sprawy w ułamku czasu. Czytaj książki dlatego, że masz ochotę, a nie dlatego, że wypada.
Zawsze lubiłem przeglądać atlasy, które dawały nie tylko wiedzę o tym, gdzie znajduje się jakie państwo, ale też zapewniały dane statystyczne, na podstawie których można było tłumaczyć pewne fakty, lub to one mogły być tłumaczone przez pewne fakty.
Myślę, że to przyciągnęło mnie do geografii, a w konsekwencji ukształtowało moje życie.
Myślę, że jedna z najważniejszych to „Włam się do mózgu” Radka Kotarskiego. Chociaż nie jest to podręcznik akademicki, to pokazuje kilka ciekawych metod, które zastosowałem.
- Dużo książek ekonomicznych, jeśli chodzi o olimpiady - szczególnie „Mikroekonomia” i „Makroekonomia” Mankiwa.
- „Atomic Habits”.
- „Can't Hurt Me”, D. Goggins.
- „Inteligencja emocjonalna w praktyce” to pierwsza książka poza lekturą szkolną, którą przeczytałem od wielu lat. Autentycznie byłem jednym z największych krytyków książek, ponieważ nie lubiłem ich przez szkołę. Kupiłem ją, bo była w artykule coś typu „najlepsze książki dla właścicieli firm” (więcej o tym w pytaniu o porażkach).
- „Atomowe nawyki” - klasyk, ale genialna i mega przyjazna w odbiorze. Budowanie i wdrażanie nawyków to niesamowicie przydatny skill, a połączenie tego z długoterminową perspektywą, co te nawyki mogą zmienić, pozwala odnaleźć sens w działaniu, które nie przynosi natychmiastowych korzyści.
- „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi” - wiem, tytuł brzmi jak poradnik dla odludka, ale serio nie oceniaj książki po okładce. Genialna w nauce inteligencji emocjonalnej czy social skills, które moim zdaniem są kluczowe.
Na początku kluczowe były „Mikroekonomia” i „Makroekonomia” Mankiwa i Taylora, które pozwoliły liznąć zagadnienia ekonomii powierzchownie. Szykując się do Międzynarodowej Olimpiady Ekonomicznej, czytałem „Ten Principles of Economics” Mankiwa, która skupia się na praktycznej stronie ekonomii i pokazuje szeroko znane koncepcje z ludzkiej, codziennej strony.
Co więcej, unika zbędnych informacji o autorach wielu koncepcji, o których informacje w polskiej literaturze występują w nadmiarze i nie są istotne z perspektywy młodego ekonomisty.
Kluczowe były też codzienne publikacje na portalach internetowych, typu Bankier, oraz raporty statystyczne, m.in. GUS-u. Pozwoliły mi one poczuć teorię ekonomii w praktyce.
Najwięcej daje mi robienie zadanek.
Przy czytaniu i analizowaniu twierdzeń/algorytmów prosto z książki, co zdaje mi się nieco żmudne, uczę się wolniej i mniej efektywnie. Ale to jest kwestia mocno indywidualna.
Ja to ogólnie lubię rozkminiać. A już najbardziej to lubię rozkminiać ludzi, to jak reagują, jak myślą, dlaczego postępują tak, a nie inaczej. Znajomość tego przydaje się przede wszystkim w życiu - i w codzienności, i w biznesie. Polecam tu przede wszystkim:
- „Wywieranie wpływu na ludzi” Roberta Cialdiniego,
- „Sapiens” Yuvala Noaha Harariego,
- oraz tak naprawdę cokolwiek od Dale'a Carnegiego.
Pomóż nam tworzyć lepsze treści
Podziel się anonimową opinią - co dodać, co zmienić, a co usunąć.